2006/06/30

Logika człowieka-konia

Stało się. Niestety nie przybędzie nam lekcji historii Polski. Lewacko-anarchistyczne środowiska dopięły swego. Nie będziemy zgłębiać mądrości przodków kosztem fikołków, gry w ping-ponga czy siatkówkę.

Człowiek koń postawił jednak na swoim. Zabrał dziatwie jedną godzinę wychowania fizycznego, a w zamian dał... dwie godziny wychowania fizycznego. Niby nieobowiązkowe.

To nowa jakość w naszym kraju. Jeżeli za przykładem rumaka pójdą np. Religia i Poncyliusz, to górnicy i pielęgniarki najpierw stracą część wypłaty, a potem dostaną podwójne podwyżki. Oczywiście tylko ci, którzy będą chcieli.

Słuszną linię ma nasza władza.

2006/06/28

Mission Impossible

Rzeczy niemożliwe udaje się robić rzadko.

Czasami polscy kopacze nożni gdzieś awansują, ale potem to już tragedia. Niemożliwością jest dla nich rozegranie jednego dobrego spotkania.

Czasami polscy lekarze przyszyją komuś oderwaną głowę w miejsce odbytnicy, ale częściej zaszywają w pacjentach kawałki stołu operacyjnego czy narzędzia chirurgiczne.

Czasami polscy naukowcy wyhodują pszenżyto, mysz o 7 łapach lub przyjmą w darze od radzieckich naukowców barszcz Sosnowskiego.

Czasami któryś z rodaków postanowi przeżyć z 10 promilami we krwi i dojechać z nimi do domu na rowerze.

Czasami chcemy zupełnie dobrze, ale nie wychodzi. Aż do dziś.

Pojawił się nowy gatunek nadczłowieka. Osobnik, który potrafi załatwić wszytko i wszędzie – Przemysław Edgar Gosiewski. Choć sam z nad morza, zaczął realizację misji niemożliwych na Kielecczyźnie.

Kilka dni temu wyprowadził z równowagi Dodę, ale ostatnio zrobił coś, co można porównać jedynie z zatrzymaniem słońca i poruszeniem ziemi. Zatrzymał pociągi ekspresowe na Centralnej Magistrali Kolejowej w miejscowości Włoszczowa i rozkazał wybudować tam peron.

Może ktoś powiedzieć, co za sztuka, ale prawda jest taka, że rozpędzonego ekspresu nie zatrzyma nawet Pudzianowski z Bielanem i Kamińskim razem wzięci. A Edgar potrafi. I jak dorobimy się kiedyś naszych TGV, będą się zatrzymywać na Kielecczyźnie, aby podróżni mogli zobaczyć dzieło naszego Egara.

Bo raczej wsiadał nikt tam nie będzie. Jakoś nie chce mi się wierzyć, aby Włoszczowscy bezrobotni płacili 50 PLN, żeby przejechać się do Warszawy, chyba że mieszkają tam takie luzaki. Nasz bohater w dupie ma rachunek ekonomiczny, ważne jest dobre samopoczucie wyborców, a nie prąd do lokomotyw. Z resztą węgla mamy pod dostatkiem to i prądu w narodowych grupach energetycznych zrobimy co nie miara.

Co jeszcze wymyśli nam Edgar, który wyrasta na drugiego Mościckiego? Następnym krokiem będzie zmuszenie amerykańskich inwestorów do postawienia w okolicach Łysej Góry wytwórni silników turborakietowych napędzających latające miotły. Wszakże nie ma dla niego rzeczy niemożliwych.

2006/06/27

Głupi ma zawsze łatwiej

Ożywił nam się jeden z łbów dwugłowej hydry, ten pozostający z dala od pałacu. Powiedział kilka dziejowych zdań, których analizy nie można nie dokonać, bo wskazują one kierunek działań dla przyszłych pokoleń.

Cytaty za portalem onet, którego leniwi pracownicy metodą kopiuj wklej prezentują myśli mędrców PiS, robiąc wyjątki dla informacji o występach satanistów lub niemodnych zespołów artrockowych.

„Kaczyński broni kontrowersyjnych nominacji w spółkach skarbu państwa, w tym prezesa PZU Jaromira Netzela. >>Ci, którzy mają doświadczenie, niestety są z układu.<<” - jednym słowem nie warto się uczyć, nie warto nic robić, tylko czekać, aż cię znajdą i posadzą na stolec. Nasza sugestia – warto być przeraźliwie brzydkim, wyprać trochę lewej kasy i położyć na łopatki hodowlę indyków.

„Jarosław Kaczyński tłumaczy także powody małej aktywności swego brata w pierwszych miesiącach prezydentury: >>Odbył kilkanaście wizyt zagranicznych, które wymagały przygotowania. Dzisiaj mogę też powiedzieć, że kiedy zaczynał prezydenturę, nie był w najlepszym stanie zdrowia<<”. Nie dość że leń, nie dość, że niekomunikatywny, to jeszcze chucherko. Ale ja się nie dziwię, bo z taką nawijką, atrakcyjną żoną i wrodzoną ogładą to nawet wizyta w zjednoczonym królestwie Premanbuco i Papui Nowej Gwinei musi być przygotowywana przez dwa lata, co niestety rujnuje zdrowie najtłustszej kaczki w kraju.

Trzecia perełka została wyemitowana przez gazetę Dziennik, gdzie chudsza z kaczek rzekła: „W Polsce powinien przyjść dzień, kiedy sądy zaczną być sądami i jeśli ktoś chce używać porównania kogoś do psa, to musi się liczyć z tym, że zapłaci potężne odszkodowanie. Ja wiem, że Kurski nie ma żadnych szans w sądach, ale to jest efekt ciężkiej zapaści naszego sądownictwa, a nie jakiejś sprawiedliwości”. Hm, nie wiem, jak to skomentować. Jeśli jesteś brzydki jak Netzl czy Netzel - nie wiem jak mu tam - i położyłeś kilka firm, a pieniądze nie mają dla ciebie tajemnic, to masz fajnie. Ale jeśli jesteś ładny jak Kurski, a do tego porządny człowiek, prawdomówny i serdeczny to masz przejebane. Jakie to smutne.

2006/06/26

Wiersz dla wicepremiera i jednego posła

Znalezione w dzisiejszej prasie:

Panie Marszałku, Panie Premierze
Za Pana sprawą w Ojczyźnie naszej
lepiej będzie
Ja w to wierzę i ja wierzę

Bo tylko Lepper Polskę ocalić może
Pomóż mu w tym Panie Boże
By dzieci polskie już więcej głodne nie były
I ojczyznę zasobną po was odziedziczyły
Tego Ci, panie Andrzeju, życzymy
Dobrą drogą idziesz, my to widzimy

Z najdzikszą przyjemnością przeczytałem wiersz dedykowany wicepremierowi rządu Rzeczpospolitej. Poeta ze mnie żaden i nawet nie śmiałbym spojrzeć autorowi dzieła w oczy, ale wydaje mi się, że także inni członkowie koalicji zasługują na pochwały. Ośmieliłem się więc dopisać parę zwrotek.

I ja w Ciebie wierzę
Brązowy panie premierze
Wszak żeś dorastał we wzorcowym pegeerze
Cios Twój silny, mądrość wielka
Przy której cała Platforma wymięka
Znawco rolnictwa, banków, ekonomi
Nie pozwól rozwijać się jawnej sodomii

Wierze również najwyższemu z premierów
Choć wychowywał się z dala od PGR-ów
Ale z silnymi chłopakami kopał czarnuchów
Wiec jestem pewien jego zdrowych ruchów
Które ocalą Polskę przed pejsiarstwem i macą
a tradycja i kultura się nie zatracą.

Wierzę również Przemysławowi Gosiewskiemu
I nic nie mam przeciwko Niemu
Nawet mu wybaczam, że wystraszył DoDę
Bo on walczy z układem i nie zważa na modę
Naprzód Edgarze! Rycerzu boski
Pogoń precz wszystkich pederastów z Polski

I jeszcze wspomnieć muszę tu o Jarosławie
Bo jego gdy śpię i pracuje bez ustanku sławię
Obrońco konstytucji, Ojczyzny wybawicielu
Wierze, że zwyciężysz siły babilonu rodaków przyjacielu
Że pogonisz Niemca daleko od Polski
Że dzięki Tobie znikną nasze troski.
Że będzie dużo pracy i chleb będzie na stole
Tylko ty możesz przezwyciężyć narodu niedolę

2006/06/25

Giertych musi zostać

Pod takim hasłem wczoraj w mieście stołecznym protestowała w poparciu dla działań człowieka konia około 30 osobowa grupa młodzieńców i dziewic z Ruchu na Rzecz Dobrej Szkoły. Jak wiadomo najlepszym okresem na promocje dobrej szkoły są wakacje, toteż na wiec przybyły niezmierzone tłumy z chorągwiami, delegacje poparcia z miast, gmin i powiatów.

Wykrzykiwano hasła mające na celu poprawę samopoczucia parzystokopytnego, który jeśli nawet by był w budynku to pewnie by tego krzyku nie dosłyszał. Na rzecz dobrej szkoły protestowała dziatwa, która na pierwszy rzut oka edukację ma dawno za sobą. Przyprowadził ją tam Bosak niejaki, tworzący przeciwwagę dla anarchistów w szkolnych mundurkach, chodź sam skończył szkołę, to wie, jak tam jest źle:szerzy się rozpusta, młodzież nie chodzi do kościoła, nie pamięta daty bitwy pod Płowcami i nie czyta Dmowskiego.

I ja się z tym zgadzam. Potrzebna jest dobra szkoła, bo co zobaczyłem wczoraj to potwierdza. Zamiast czytać dzieła największego z nieżyjących Romanów, który ponoć napierdalał się z Piułsudzkim na pięści w centrum Tokio, albo przemyślenia dziadka człowieka konia wybrałem się na koncert zepsutego do szpiku kości zespołu Zion Train. Dziatwa szkolna, która tam przybyła:
paliła tytoń, piła alkohol częstowała kanabisami siebie i występujących na scenie muzyków. Najprawdopodobniej nie znali najważniejszych pism ruchu narodowego, ani genezy zwycięstwa pod Kircholmem. Jak przez mgłę pamiętali, że gdzieś nieopodal Jan 3 Sobieski, którego znają z opakowań fajek i szklanej butelki, maszerował na Wiedeń bronić chrześcijaństwa przed hordami otomańskimi.

I było tej dziatwy z ruchu na rzecz złej szkoły 6 razy więcej, dlatego przed nami ciężka praca. Musimy być liczniejsi. Dlatego na następną demonstrację w obronie zwierząt parzystokopytnych w randze wicepremiera przyjadę z babcią emerytką. Jeśli zrobią tak wszyscy uczestnicy tej oszałamiającej manify będzie nas więcej, a jeśli następnym razem babcia emerytka zabierze dwie kumpele to będzie nas jeszcze więcej i przegonimy siły zła i pokażemy gdzie tkwi nasza siła. W dobrej szkole. W wakacje.

2006/06/23

Doda wykorzystana przez Gosiewskiego!

Tak jeden z serwisów zatytułował swój sensacyjny materiał. Nie ukrywam, że zainteresowało mnie to bardziej niż dymisja wicepremierowej nawijającej szybciej niż Jan Lityński (pamiętacie takiego ziutka z Unii Wolności?) czy wybór nowego inspektora GIODO (wszakże pisiory połakomiły się na tyle rzeczy, że nasze dane osobowe to przy tym pikuś).

Do wykorzystania doszło w pięknym piastowskim mieście Jędrzejów, gdzie nasz dzielny Edgar, jako spadochroniarz – sam pochodzi z nad morza, ale partia zrzuciła go na ważny odcinek kielecki – przyjechał doglądać pisiorowego inwentarza. Jak wiadomo, każdy porządny nowozelandzki farmer sypia ze swoimi owcami, tak i nasz dzielny Napoleon postanowił kuć żelazo, póki na światowych rynkach ma trendy wznoszące.

Wykorzystanie było bardzo dziwne, Gosiewski nie chwycił jej za pośladek, albo inną część ciała, bo nie miał okazji. Zrobił coś bardziej wyuzdanego – zapowiedział występ rockowego zespołu. Dlaczego było to takie wyuzdane? Ano znając talent naszego bohatera jestem pewien, że krótka zapowiedź nadchodzącego wydarzenia muzycznego była cudem erystyki – rozbuchanym erotycznie zdaniem wielokrotnie złożonym zawierającym elementy patriotyczne, kładącym nacisk na problemy społeczności lokalnych, przywiązującym wagę do skutecznej walki z układem.

Przemówienie Egdara w kieleckiem miało jeden negatywny skutek. Na wieść o nim, zespół Rolling Stones odwołał ze strachu koncert w Warszawie, także Tool zastanawia się czy przyjechać. Podobno na wieść o wykorzystaniu oralnym piosenkarki Dody przez posła bezprawia i niesprawiedliwości Keith Richards drugi raz wdrapał się na palmę na Thaiti i zanurkował głową w piach. Lepiej leżeć w wygodnym szpitalnym łóżku niż przeżyć to, co mieszkańcy małego Jędrzejowa.

2006/06/22

Skandal, skandal nad skandale

Nie mówię tutaj oczywiście o tym, że człowiek-koń chce pozbawić dziatwę lekcji w-f, bo to akurat słuszne. Otyłe społeczeństwo to społeczeństwo, które więcej konsumuje, więc i dochody budżetu rosną. A otyłe społeczeństwo znające historię i uświadomione patriotycznie to społeczeństwo marzeń – wydające kasę na chipsy i kolekcjonujące dzieła zebrane Dmowskiego. Nie mówię także o tym, że poplecznicy opalonego opryszka w randze wicepremiera zdobyli kilkaset nazwisk nadających się do rządzenia. Jacy to wspaniali ludzie wskazuje fakt, że niewdzięczne służby specjalne inspirowane przez układ zwany Babilonem wzięły się za ich sprawdzanie, tak na wszelkiwypadek. Fuj...

Najbardziej skandaliczną informacją jest to, że niepłacąca podatków i oglądająca non-stop głupawe telenowele rachityczna królowa z kraju gdzie najwięcej polskich inżynierów pracuje przy obsłudze maszyn gastronomicznych nie chciała ugościć na swojej imprezie naszej elokwentnej GŁOWY PAŃSTWA. I na dodatek nie powiedziała mu tego sama tylko posłała premiera niecnotę, lewaka, że aż wstyd.

Najbrzydsze państwo świata już w myślach smakowali rybkę z frytkami i pudding, a tu dzwoni taki jeden i mówi, sorry imprezy nie będzie bo inne dzieci was nie lubią w tym przedszkolu. Wpadnijcie kiedy indziej...

Teraz krótki kwiz. Dlaczego nie zaproszono głowy państwa do Lądka Zdroju?

a) odtworzyli sobie na magnetowidzie przemówienie z okazji powitania papieża-niemca i bali się, aby audytorium nie umarło z nudów, albo nie daj bóg dostało rozwolnienia, jak 2 miliony Polaków tego dnia,

b) rozpoczął się sezon polowań na kaczki, a tak tłustej sztuki dawno na wyspach nie widziano. A wiadomo, nikt nie chce skandalu, a że połowa Izby Lordów poluje namiętnie, albo lata za lisem...

c) była obawa, że zacznie śpiewać hepi berzdej, no ale tu akurat pomylono głowę państwa z drugim łbem hydry czyli największym miłośnikiem kotów i znawcą polskiego hymnu.

2006/06/21

Nadchodzi Narodowy Instytut Wychowania

Mijający dzień przyniósł dużo ciekawych wieści wartych skomentowania. Platfuski obrzucały się gównem z Gosiewskim (nareszcie się pokazał, ale analizą metafory o zegarku zajmiemy się innym razem). Gównem, które lądowało na bilboardach. Dla mnie jednak ważniejszą informacją było to, że partie, wchodzące w skład koalicji rządowej, wyraziły swoje poparcie dla rządowego projektu ustawy o Narodowym Instytucie Wychowania.

Nareszcie! Czekałem na to odkąd zaczęto mnie wychowywać. Z różnym skutkiem. Jak ojciec lał mnie pasem, a matka goniła z kablem od żelazka, chowając się pod łóżkiem śniłem na jawie, że pojawi się Instytut, który zajmie się moim wychowaniem.

Jak bardzo brakuje tego Instytutu niech świadczy fakt, że naprawdę z wielkim trudem powstrzymuję się, aby nie używać w tym miejscu słów: chuj, kurwa i ja pierdolę. Gdyby był taki instytut na pewno mówiłbym piękniejszą polszczyzną i nawet nie pomyślał, że takie brzydkie słowa istnieją.

Gdyby istniał Instytut, szpitala w Ostródzie nie odwiedziłby gość mający we krwi 10 promili alkoholu, znany miejscowej policji, straży miejskiej, proboszczowi i podwórkowym kółkom różańcowym jako osobnik nadużywający tego i owego. Gdyby Instytut istniał wcześniej, ów delikwent wiedziałby, że nie ładnie jest się upić i leżeć na chodniku, a być może dowiedziałby się, że po 4 flaszce powinien dać sobie spokój i zostawić coś dla innych, w końcu dzielić się z bliźnimi to podstawa ideologii junty rządzącej.

Gdyby istniał Instytut, bohater naszych wczorajszych rozważań nie wpadłby w złe towarzystwo, które kazało mu podpisać dobrze rokującą gazetkę o tematyce społeczno-politycznej jego nazwiskiem i użyczyć adresu pocztowego do niecnych celów. Pewnie machałby do cioci na peronie zginając łokieć, a nie wyprostowaną ręką. Pewnie dowiedziałby się także, że owszem, Żydzi rozpijali chłopów, ale na to, że rządzą światem nie ma stuprocentowych dowodów, bo zostały zniszczone.

Czy jeszcze ktoś ma wątpliwości, że instytut nie powinien powstać? No właśnie.

2006/06/20

Nieco o Żydach i telewizji

Jak wiadomo Żydzi i telewizja są ze sobą nieodłącznie związani. Żydzi rządzą telewizją, a kto rządzi telewizją, ten rządzi światem. Tylko cud sprawił, że swojej telewizji w Polsce nie ma Żyd nad Żydów - Ronie Lauder, którego świętej pamięci mamusia robiła wypaśne kosmetyki. Ronie ma telewizję w Czechach, na Słowacji, w Rumunii i na Ukrainie, a u nas uffff... Nie ma.

Człowiek Koń znany ze swojej zapobiegliwości i niechęci do pejsiastych czosnkożerców postanowił bronić eteru przed wszelkim żydostwem. W tym celu wepchnął do zarządu reżimowej telewizji niejakiego Piotra Farfał, który miał dopomóż zapaśnikowi Bronkowi ostatecznie wyeliminować Żydów z anteny.


Nasz Piotruś to prawdziwy chwat. Z żydostwem walczy od najmłodszych lat. Walczy i butem i piórem. Do tego to człek skromny i kompetentny, co oddaje poniższy fragment tekstu:
„Nie tolerujemy tchórzów, konfidentów, Żydów. Jesteśmy przyszłością - zwarci, silni, solidarni, bezwzględni, bezkompromisowi i zawsze gotowi do walki. Po prostu jesteśmy najlepsi”. A w jego gazetce można było dużo poezji i trafnych analiz: „Żydowska okupacja choć jeszcze tak silna, już traci swą władzę, ku upadkowi chyli się”.

Teraz z rumieńcem na twarzy przez wrodzoną skromność umniejsza nieco swoje zasługi, mówi, że pozdrawiał wyciągniętą dłonią ciocię, której pociąg wjeżdżał na peron czy coś w tym stylu.

Przypomina mi się tutaj znawca wód słonych Wiechecki, który w młodości słynął z kulturalnego dopingu dla ulubionej drużyny piłkarskiej, którego miłość do futbolu na zdjęciu widziały tysiące.
Coś mi się wydaje, że np. kandydat LPR na naczelnego weterynarza lub inspektora nasiennego zostanie oskarżony o sypianie z własną kozą. A wszytko to dlatego, że kompetencja członków LPR i Młodzieży Wszechpolskiej bierze się niezwykłej chęci poznania życia od tak zwanej podszewki.

No mniejsza z nimi. Bo w telewizji reżimowej szefem wyjątkowo badziewniej Panoramy ma zostać niejaki Nomejko Wojciech. Dżentelmen pełną gębą, przyjaciel dziennikarek radiowych, które rzucają mu się w ramiona. Jednej nie zdążył złapać i biedaczka się poturbowała, ale to wyjątki. Ogólnie to ja pamiętam tego gościa z programu 5-10-15 albo Telerenka. Od wieków na wizji. I już chyba wiem dlaczego chcą go na szefa – koleś przypomina posła zeszłej kadencji Borczyka, który słynął z tego, że lubił zdrzemnąć się na trawce. Jak wiadomo, ciągnie swego do swoich.

2006/06/19

Po leniwym weekendzie

Największym wydarzeniem tego weekendu były kacze urodziny. Oczywiście gdzieś tam na dalekiej północy człowiek-koń męczył studenta medycyny datami bitew zwycięskich, chcąc przekonać nieboraka do wyższości historii Polski nad powszechną. Ale nie o tym dziś.

Jak donosi Super Expres, ten z gołą babą przy prognozie pogody, duck brothers mieli wczoraj urodziny. Zarówno niezwykle elokwentny profesor jak i wyszczekany doktor skończyli podwójny wiek chrystusowy z niewielkim okładem. Imprezy nie było, bo nikt ich nie lubi. Ale do rzeczy:

„Prezes PiS dzień spędził w domu na warszawskim Żoliborzu. Rano kierowca przywiózł mu zakupy oraz kwiaty do ogrodu. W południe Kaczyński odesłał do domu BOR i zaszył się w domowych pieleszach. Wskoczył w dresowe spodnie i tylko na chwilę pojawił się na podwórku. Wybiegł po swojego kota, który wyskoczył na ulicę. Na rękach zaniósł ulubieńca do domu.”

Teraz pytanie. Dlaczego uciekł kot?
a) bo reprezentuje układ
b) poszedł gonić komunistów z KPP
c) przypomniał sobie jak jego pan śpiewa hymn narodowy i ze wstydu, pod nieobecność agentów ochrony zdecydował się na ucieczkę. Jak ktoś nie słyszał hymnu w wykonaniu prezesa zapraszam tutaj

Odpowiedzi na pytanie można zamieszczać na forum, albo nagrać się na naszej diabelskiej sekretarce – 022 239 88 65

2006/06/17

Kolejny pomysł jedynego konia o twarzy człowieka

Wicepremier, a wcześniej dowódca czarnych sotni - Giertych, syn Giertycha i wnuk Giertycha także, wykoncypował, że historię Polski trzeba wydzielić historii świata. I słusznie. Bo jesteśmy jedyni, jak sam Giertych - jedyny przedstawiciel parzystokopytnych, który przemawia ludzkim głosem.

Jesteśmy jedyni, bowiem udawało nam się odpierać ataki dzielnych wojsk czeskich, a nawet najechać Zaolzie, dzięki czemu mogłem na studiach pić wódkę po 11 PLN za litr, rum tuzemski i dżin Dynybyl trzy razy taniej. Jesteśmy wyjątkowi, bo nasz król brzydko mówiąc ruchał carycę, a teraz czy ktoś ma tyle odwagi aby ruchać Putina? Jesteśmy wyjątkowi, bo czy teraz poseł Misztal miałby tyle kasy, aby śmigać w lecie saniami po cukrze? Jesteśmy także wyjątkowi, bo sejm pełen pisiorów i innego ścierwa czci uchwałą obronę Częstochowy, której nie było. Jesteśmy wyjątkowi, bo czy w jakimś kraju upadł rząd, bo poseł koalicji miał sraczkę i nie zdążył z kibla?

Tak więc historii polski trzeba nauczać osobno, bo jest ciekawsza niż historia świata. W końcu młodzież musi wiedzieć, że to Żydzi rozpijali chłopów, a za zabicie świętego jedyną karą była wycieczka do Włoch w przyciasnym sweterku. A WOS? A po chuj, że tak brzydko powiem. Po co ci biedni blokersi muszą wiedzieć, że gdzieś w Warszawie w okrągłej salce koncertowej siedzi (albo nie) sobie prawie pięćset łbów i co miesiąc za to siedzenie (albo nie) zgarnia 10 kawałków. Nie będzie WOSU-u, nie będzie frustracji. Nie będzie frustracji nie będzie bandytyzmu stadionowego, podwórkowego, osiedlowego i jakiego tam jeszcze chcecie.

Jednym słowem, najpiękniejszy z gadających koni wie co robi.

2006/06/16

Gdzie jest Gosiewski

Czy ktoś widział małego Edgarka ostatnio. Smutno nam bez niego. Może pojechał do Stanów zagrać w kolejnej ekranizacji przygód człowieka nietoperza.

Co tu kryć nasz Edgarek mógłby zagrać pingwina lepiej od Danny'ego de Vito. I jeszcze oszczędiliby na charakteryzacji

Ratler Kurski strikes back

Ożywił się nam ostatnio znany pies bojowy najbrzydszej rodziny świata. Wydedukował w swoim mocno zmanierowanym mózgu, że platfusy dostały za free nieco bilboardów od firmy dymającej miliony kierowców w tym kraju i organizującej tzw kampanie społeczne, w celu pozbycia się zysków i poprawy samopoczucia panów i pań mających za nazwiskami przydługie tytuły stanowisk pisanych z angielska.

Otóż moim skromnym zdaniem ratlerek sam ugryzł się w ogonek, albo inaczej jest głupi. Nawija coś o kilkudziesięciu milionach, a prawda jest taka, że „sprzedaż firm reklamy zewnętrznej wzrosła w 2005 roku o 26,05 proc. wobec 2004 roku, do 474,35 mln zł” (cytat za mediarun.pl). Jeżeli byłoby tak, ja mówi Kurski znaczyłoby to, że Kaczor Donald i jego umyślni wisieli na na co dziesiątym bilboardzie przez cały rok. Jeżeli dobrze rozumiem słowo „kilkadziesiąt”.

Komentarz może być jeden. Masturbacja potrafi wyrządzić prawdziwe spustoszenie w psychice człowieka.

Kompetentne pisiory biorą się za radio

Konserwatywnej rewolucji ciąg dalszy. Czarna wrona (a są nie czarne?) wybrała ze swoimi równie kompetentnymi kolesiami skład rady nadzorczej Polskiego Radia. Nie powiem, żebym słuchał, bo nie ma czego, ale płacę abonament i trochę mnie dziwi, że o moją kasę zadbają między innymi:

  • Beata Kropiewnicka, księgowa w szpitalu AM w Białymstoku
  • Jacek Kiczek, dziennikarz, sekretarz zarządu podkarpackiego PiS
  • Irena Kleniewska, radna Warszawy; bez sukcesu kandydowała w wyborach do Sejmu z list PiS
    (nazwiska za portalem wyborczej)
Tacy ludzie muszą znać się na radiu, multiplekasch, wiedzieć co to jest Sirius czy XM. Jestem pewien, że Ci państwo wiedzą. I tak dobrze że nie wzięli Wiecheckiej, albo kuzynki Bosaka czy Wierzejskiego.

Wierzcie mi, dużymi krokami zbliża się chwila, kiedy do rady nadzorczej dajmy na to Metra w Warszawie zostaną powołane dachowce Kaczyńskiego (panie prokuratorze, mówię o Jarosławie, żeby nie było niedomówień).