Parzystokopytne pissiory
Pojedzie człowiek na kilka dni szukać szczęścia zagranicą, a tu już po przyjeździe dowiaduje się, że tłuste kaczki widziałyby człowieka-konia w swojej syfiarskiej zagrodzie. Wystarczy, że koń przejechał się do Jedwabnego, powiedział, że Dmowski nie był cool, bo wymieniał się partnerką z Piułsudzkim, który jak wiadomo kochał swoją Kasztankę. No i pissiory postanowiły zagospodarować neofaszystowski poletko bagna zwanego polityką. Zawsze to parę procent głupiego, bo głupiego, ale elektoratu.
Teraz przymierzają się do wchłonięcia bandyckiego poletka, uprawianego na poczatku lat '90 - wg słów miłościwie nam panującego – przez ruski specnaz, kgb, gru i kilka innych skrótowców.
Fajnie. Będą mogli sami zacząć blokować drogi, w końcu to przyjemna robota. I wódki człowiek się napije i z kumplami pogada. A po blokadzie można zawsze skopać jakiegoś murzyna, żeby zobaczył zwartość szeregów i gotowość do obrony interesu narodowego.
A teraz cytacik z Przystanku Woodstock. Osobiście nie lubię, bo strasznie chujową (wybaczcie, ale innego słowa w moich ubogich zasobach nie znajduje) muzykę grają, ale cytacik przedni.
Monika Olejnik: Wczoraj pytałam Jarosława Kaczyńskiego, czy zamierza się żenić, bo takie chodziły słuchy, ale zaprzeczył.
Zbigniew Hołdys: Bo tego typu małżeństwa są w Polsce zakazane.



